Słowa od autorki:Witam szanownie i od razu mówię,że wena trwa nieprzerwanie dniem i nocą(nawet nocą widzicie). Mam sny no i to trzeba zapisać.Nie będę przynudzać życzę miłej lektury.
P.S. Nowy Rozdział będzie w piątek.
***
Biegł przed siebie ze złością na twarzy.
-Co on sobie myśli?!
Nagle wpadł na jakiegoś mężczyznę,który był w jego wieku.Miał czarne włosy jak on,a jego piwne oczy zasłaniały okulary.Miał bladą cerę.
-Co ty tu robisz Claude?!(wcześniejszy post)
-Ja?Nic takiego...Spaceruję tylko.Nie to co ty.
-...Czego chcesz?
-Czy ja wiem...Po tym,co się wcześniej stało może zawrzemy rozjem?Co ty na to?
-...Masz mnie za idiotę?!
-Wcześniej miałem...Rozejm?-Wyciągnął rękę.
-Co ja będę z tego miał?
-Nie będziemy więcej kopać sobie dołków pod nogami...To tylko jedna z korzyści
-Co on kombinuje?Może to zasadzka?
-Obiecuję,że nie będę ci więcej przeszkadzał
- W sumie...Nich ci będzie-Uścisnął jego rękę i jego źrenice na chwilę stały się kocie tak jak u Clauda.
-Rozejm.-Powiedzieli obydwoje.
-Jak mu powiedzieć,że jestem w zmowie z Shelly?A na dodatek ją kocham?
-Ziemia do Clauda...Czy odbierasz to,co ci nadaję?
-CO?!...Znasz takie uczucie jak zakochanie?
-Tak...Czekaj jesteś zakochany?...To moje gratulacje!Jeśli można wiedzieć kim jest ta osoba?
-I w tym jest problem...Bo wiesz...Ta osoba to...
-...
-Ahh!Znienawidzisz mnie!
-W porządku?
-NIE!TĄ OSOBĄ JEST SHIRLEY,KTÓRA PRÓBUJE CIĘ ZABIĆ!-powiedział i poszedł wkurzony.
Jak się ona o tym dowie to już po mnie?!
-Jak śmiesz...!-Chciał już go zatrzymać,lecz ktoś go chwycił za ramię.To był...William.
-Zostaw mnie!-Wyrywał się lecz on zastąpił drogę mu swoją Kosą Śmierci
-Uspokój się!Chodź musimy pogadać...Nie myślałem,że aż tak daleko to się potoczy...
W końcu demon uległ i wrócił z Kosiarzem do domu Sydney.
Weszli do środka.
-Gdzie jest Shelly?
-Sydney odstawiła ją do domu...
-To o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
-Siadaj...Tylko się nie wkurzaj Sebastianie ,dobrze?
***
Od czego tu zacząć?-myślał Will.Miał poważniejszy wyraz twarzy niż zwykle,natomiast Sebastian nie wiedział co myśleć,mówić,czynić...Był,że tak powiem bezbronny...
-Długo będziesz jeszcze milczał?Nie mam zbyt wiele czasu...-powiedział Sebastian niecierpliwie.
-Czasem naprawdę jesteś nieznośny.Jak wytrzymuje z tobą Shelly?Może dlatego,że sama chce stać się demonem?-zaczął się nieco do niego przybliżać.Wkrótce jego głowa znalazła się 30 cm od głowy pasożyta.
-Mógłbyś się odsunąć?
-Nie!Choć ty nie próbujesz mnie macać jak Grell.
-Ty...!-przerwano mu,Żniwiarz sięgnął ręką za koszulę demona.Następnie odsunął się błyskawicznie na długość 1 metra.W ręce coś trzymał.
-Co to jest?-spytał zdenerwowany z faktu,że Will był blisko niego.
-To jest...
HEHE ja niedobra przerwać w takim momencie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz