Trochę autorka wprowadziła zmian w myzyczce XD.Nie wiem czy wytrzymacie moje darcie się :My heart will go on!!!Naoglądałam się Titanica...znowu*face plam* i mam bardzo dobry pomysł dla Claude&Shell (oczywiście naf d resztą mam już plany),a nie jak zwykle keine Ahnung(Deutsch XD).A co do rozdziałów to Shirley podjęła decyzję i będą pojawiały się rozdziały pod rząd z tymi samymi postaciami.Brak przeplatanki.I tak podczas pisania niektórych rozdziałów myliłam bohaterów i musiałam pisać od początku XD.Ciuma number one!!!MY HERART WILL GO ON!!!!!!!!!
***
Wiele zapamiętała w ciągu ostatnich dni...jednak o wydarzeniach sprzed śmierci rodziców nic sobie nie przypominała.Portret w gabinecie ojca był odpowiedzią na jej pytania.Wiele razy przeszukiwała to pomieszczenie i nie znajdowała żadnych istotnych rzeczy.Coś tu nie pasowało...gdyby tylko znalazła jakiś pamiętnik czy testament.Ludzkie oko nie dostrzega szczegółów(chyba muszę powtórzyć ortografię...mówi to ta,która miała 4 miejsce w województwie za dyktando...ale to było jak byłam w 5 klasie ).Nie pozostawało jej nic innego jak szukać dalej,trzeba wziąć pod uwagę, że planuje wywrzeć zemstę na Sebastianie.Jednak coś tu nie pasuje...czemu nie nienawidzi Claude'a skoro on jest demonem?Dobrze pamiętała napaść demonów na posiadłość...martwe ciała rodziców,które ją zasłaniały.Nie chcieli by ich córka tak skończyła.Ich ciała,które znikały zmieniając się w ciemny pył wydmuchany przez wiatr.Te wydarzenie bardzo zmieniło ją.Optymistyczna 5-letnia dziewczynka stała się 20-letnią realistką o duszy,która jednocześnie się smuci i pragnie zemsty.Gdy patrzyła na portret rodzinny nic nie widziała w przeszłości nic oprócz masakry z 19 maja 2006 roku(napaść demona).Ten dzień zawsze będzie napawał ją smutkiem...19 maja.
***
Mimo iż takie istoty jak on nie śpią zbyt często,to jednak się pokusił.Każdy jej ruch...nawet bardziej głębszy wdech wzbudzał w nim czujność.Nie zawarł z dziewczyną kontraktu,a chciał jej bronić i być przy niej.To było niepodobne do niego...nie chwilę...ŻADEN DEMON TAK SIĘ NIE ZACHOWYWAŁ GDY NIE BYŁ W KONTRAKCIE.Jednocześnie ciekawe,ale i również ryzykowne zachowanie.Lekko otworzyła zaspane oczy i zerknęła na zegarek w telefonie,który leżał na szafce nocnej(mój srajfon Sony Xperia E3 i nie polecam go,bo często się wiesza i trzeba resetować).Włączyła go,a gdy zerknęła na zegarek odłożyła komórkę(a może cegłę lub lodówkę?Co wy na to?XD).Z powrotem położyła się, jednak wtedy skapnęła się że nie leży sama.Ktoś był obok niej.Zerknęła na twarz i mało co nie krzyknęła.W ostatniej chwili zasłoniła usta.Jednak gdy dowiedziała się, że są nadzy dopiero się wystraszyła.Wyskoczyła z łóżka jak burza i pognała do szafy. Wyjęła pierwsze lepsze rzeczy,które trafiły jej pod ręke i w szybkim tempie się ubrała.Nie wierzyła w to.Myślała,że to zwykły sen,z którego za chwilę się obudzi.Czekała i czekała ,a nic się nie stało. Zamknęła się w łazience.Opierając się o umywalję stała z opuszczoną głową.Coraz bardziej zaciskała palce.Bała się, co będzie dalej...nie mówiąc już o wchodzeniu to pokoju.Zerkała,co chwilę przez dziurkę od klucza do jej "królestwa".On wciąż tam był!Zaczynała być głodna,chciała pójść do kuchni,ale żeby tam się dostać musiała przejść swój pokój.Myślała na innym sposobem przemieszczenia się do kuchni.Jej grzywka zasłaniała jej oczy.Było widać tylko nos oraz usta.
***
Szukał jej ręką po omacku.
-.....Shell...-miał senny głos.Z każdą chwilą coraz bardziej się denerwował.Myślał,że ktoś ją porwał albo gorzej.Otworzył oczy i zaczął się rozglądać po pokoju.Ani śladu Shell.Wytęrzył swoje demoniczne zmysły.Dzięki swojemu słuchowi wyczuł oddech dziewczyny,który dobiegał z łazienki.Wstał i się ubrał.Przyłożył ucho do drzwi pomieszczenia, w którym przebywała.Cisza...nie brała kąpieli.Wachał się czy nie zapukać...w końcu zdecydował i cicho uderzył ręką w drzwi.
-Shell...mogę wejść?-Chciał wiedzieć co się z nią dzieje.A jeśli sobie coś zrobiła?
-................................................................wejdź-Długo milczała analizując "za i przeciw" jego obecności w tym miejscu.Klamka opadła w dół i w łazience pojawił się złotooki.Po minie Phatomhive było widać, że jest jakaś przygaszona.
-Co się stało?-Stanął obok niej.
-To nic takiego.-opuściła bardziej głowę, aby zasłonić swoimi włosami oczy.
-Czy chodzi o to co się działo ostatnio między nami?-Dalej kontynuował z nią rozmowę.Ta nic nie odpowiedziała.Byłoby jej głupio gdyby powiedziała,że o to chodzi.W końcu kiwnęła głową,że tak.
-Nikt się o tym nie dowie...-W jej serce chciał zasiać ziarno nadzieji.Nie był pewien czy mu się uda,ale chciał spróbować ten jeden jedyny raz.
-Skąd niby wiesz?Jesteś wyrocznią?-Trochę ją to zdenerwowało.Chcąc ją uspokoić chwycił ją za obie ręce.Wciąż nie miał dostępu do jej oczu.Były takie same jak u Ciela.Cały czas pragnął mieć przed sobą jej oczy. Spojrzenie inne niż u zwykłych słabych ludzi,którzy proszą o pomoc demona zawierając z nim kontrakt.Shell Phantomhive nie potrzebowała pomocy.Chciała sama spełnić swój cel.Gdyby zawarła teraz pakt to Claude by odwalił całą robotę za nią.Chciała udowodnić,że potrafi być samodzielna i niezależna od innych.Jego usta dotknęły jej rąk.To wprawiło ją w dreszcze.Zauważył tą reakcję i przestał.Zamiast tego zabrał z jej oczu włosy.Grzywkę spiął wsuwkami po bokach.
-Tak będzie dużo lepiej-Pogłaskał ją po włosach.Mógłby to robić cały czas gdyby mu na to pozwoliła.Jej umysł powoli trawił wydarzenia sprzed nocy.Przypomniały jej słowa,które powiedziała mu przed zasnięciem.Można powiedzieć,że się zaczerwieniła.Zobaczył jej twarz i przytulił do siebie.Mimo,że klika minut temu mogła wybuchnąć ze złości to teraz wtuliła się w niego.
-Jeśli chcesz to będę przy tobie zawsze...-Miał spokojny i kojący głos.A zawsze miały go tylko anioły.
-Już jesteś przy mnie...więc proszę...zostań i nie odchodź-Odpowiedziała mu głosem pełnym nadziei.Nic nie odpowiedział tylko mocniej ją objął.
-Tylko mnie nie uduś.-Lekko się uśmiechnęła.Oczywiście żartowała.
-Wiedz,że nigdy ciebie nie zabije. Ty złodziejko.-To była prawda.Nie był w stanie jej już zabić. A co do złodziejki.
-Ja złodziejka?A co ukradłam?-Zrobiła niewinną minę.
-Mnie ukradłaś.-Odpowiedział jej ze smutkiem.To było sztuczne.
-Oj nie płacz.-Stanęła na palce i krótko go pocałowała.-Ty też mnie ukrdłeś.-Mrugnęła do niego.Od razu zmienił smutek na wredny uśmiech.
-To prawda.Ja się tam cieszę.-Wziął dziewczynę na ręce.Nie spodziewała się tego i kurczowo objęła rękami jego szyje.Zaniósł ją do kuchni gdzie razem przygotowali śniadanie.
Więc następny rozdział również z tą dwójką.Tak jeszcze z nimi pociągne minimum 2 rozdziały.Więc do następnego :*
O BOŻE JAKIE TO DŁUGIE !!!! GDZIE JEST PRAWDZIWA SHIRLEY I CO Z NIĄ ZROBIŁAŚ ??!! ( xD)
OdpowiedzUsuńTamtą Shirley zabito żywcem na matmie XD.Gdybym nie dzieliła rozdziałów na części to byś nie doczytała się końca.To by była cała"Trylogia" Sienkiewicza,a może i dłuższe XD.Pani od polaka mnie nie lubi :(.Smutecek :( :( .Pociesz mnie.
UsuńGenialny Pan Adrian Wiśniewski na tym pasku muzycznym xD.
OdpowiedzUsuńRzeczywiście mistrzu, pisz więcej!
Pan Adrian jest zajenis**!!!Prawdziwe "ja",Sznurki Władzy,Pod balkonem,Królowie świata <3.Ogólnie Accantus jest bardzo spoko.Czasem zmiany trzeba wprowadzić.A ostatnio myślałam nad zawodem przyszłości i tak:Historyk, Pisarka a może jakiś mangaka(w swojej charakterystyce tak napisałam i mam nadzieje, że pani mnie zrozumie).
Usuń