czwartek, 18 sierpnia 2016

ROZDZIAŁ XXIV

Weno!Ojczyzno moja!
Ty jesteś jak zdrowie! Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie!Kto cię stracił!
Moje autorstwo XD.Dzisiaj rezydencja Phantomhive-moi ulubieńcy. I takie info :Prowadzę ankietę na temat lemonów. Głosujcie więc. Lemony nie będą mieć żadnego wpływu na główną fabułę tego fan fiction.To będzie zupełnie inna bajka.

                                       ***
Wciąż był przy niej blisko. Nie wiedziała co robić. Gdy poczuła jak jego palce oplatają jej drżące palce oblała się większym i mocniejszym rumienieńcem.Po tym czynie z jego strony odwzajemniła pocałunek.Czując jej reakcję pogłębił pocałunek i objął ją drugą ręką w talii.Dopiero gdy zabrakło dla Shell powietrza odsunął się i zorientował się co przed chwilą zrobił.
-Przepraszam...poniosło mnie. -Odsunął się od dziewczyny nie pytając się jej o zdanie. Spuścił wzrok. Uznał, że postąpił niewłaściwe. W głębi siebie czuł się zupełnie inaczej. Ta mała iskierka chciała mu powiedzieć, aby powtórzył to.Shell nie wiedziała czy go za to zganić czy inaczej zrobić. Była w pustce. Wyszła z pokoju,w którym się znajdowali. Gdy dotarła do swego pokoju oparła się plecami o drzwi.Dotknęła palcami swych ust.
On to naprawdę zrobił?... To było takie...takie przyjemne?Dlaczego za to przepraszasz? Dlaczego nie zrobisz tego jeszcze raz? Odpowiedz Claude...co ciebie skłoniło,abyś przestał?  
Zbliżała się już późna godzina. Jutro nie miała lekcji, ponieważ była sobota.Wzięła prysznic.Gdy się wytarła zorientowała się, że zapomniała piżamy. Owinęła się w ręcznik, który sięgał jej do połowy ud. Świetnie miała wyeksponowane nogi i ramiona.
Naprawdę mam dziurawą pamięć...
Wyjęła z szafy białą koszulkę i szare spodenki.Już miała wracać do łazienki,aby się przebrać, ale coś lub raczej ktoś jej przeszkodził w tym.Przy drzwiach stał nie kto inny jak Claude Faustus.Jej twarz oblała się mocnym rumienieńcem.Jej ręce lekko się trzęsły.Mężczyzna nie wiedział co robić. Patrzył na jej nogi oraz ramiona.Po kilku minutach się opamiętał.Wyszedł z pokoju uprzednio przepraszając za wejście do jej pokoju oraz za zobaczenie jej prawie nagą.Czekał na nią pod drzwiami. Obydwoje byli czerwoni jak dojrzałe buraki. Szybko się przebrała w łazience.
-Możesz wejść. -Była już w pokoju i rozczesywała swoje mokre włosy.
-Nie jesteś głodna? Nie jadłaś niczego od śniadania.Może lepiej coś zrobię na kolację? -Mimo, że chciał zapomnieć o tym co zrobił to jakoś nie dawał rady. A teraz jeszcze zaczął się o nią martwić.
-Nie jestem głodna...jak będę czuć głód to sama sobie zrobię coś do jedzenia. -Dawała sobie radę bez niego. Trochę zaskoczyła go tymi słowami.
-Na pewno? Gdybyś czegoś chciała to mnie wzywaj. Wystarczy pociagąnąć za sznur. -Chciał dla niej dobrze.
-Na pewno...jestem już zmęczona. -Teatralnie ziewnęła.
-W takim razie cię zostawię...dobranoc. -Uwierzył jej słowom i gestom.
-Dobranoc. -Claude wyszedł z pokoju, zostawiając ją samą.
Była dopiero 20.Nastawiła budzik na 6:00 i położyła się spać. Zaplanowała sobie jutro bardzo ciekawy dzień. Już nie mogła się doczekać aż zadzwoni budzik.
                                ***
W nocy nie miała żadnych koszmarów ani dziwnych snów. Było najprościej mówiąc normalnie. Spała na brzuchu. Zadzwonił budzik. Otworzyła oczy i wyłączyła go. Usiadła i się rozciągnęła.Zażyła porannej toalety.Związała włosy w wysoki kucyk. Ubrała białą długą koszulkę oraz czarne legginsy z napisem na boku :WORK OUT.Wybrała do tego czarne sportowe buty z fioletowymi detalami i sznurówkami(mój ubiór do szkoły. Tak na szybko coś z szafy wyjąć i poszła). Słońce dopiero wschodziło. Wyszła na korytarz, w którym panował półmrok. Szła na palcach bojąc się,że kogoś obudzi.Planowała po śniadaniu wyjść na zewnątrz do pewnego miejsca. Tylko ona je znała. Usłyszała kroki.
Niech to! To pewnie Claude! 
Schowała się za zasłoną przy oknie. Modliła się w duchu,aby jej nie zobaczył. Usłyszała jak rozsuwał zasłony wpuszczając światło na korytarz. Zaraz ją nakryje!!!Szybko zmieniła miejsce ukrycia. Teraz chowała się pod stołem. Widziała pod obrusem jego buty, które szły po dywanie.Jej czoło było ozdobione kroplami potu. Czekała póki nie zniknie. Dla niego zdawało się, że słyszy czyjś oddech. Nasłuchiwał.Po kilku minutach się poddał. Jednak jak jeszcze raz coś takiego się powtórzy to przysiągł sobie, że zaatakuje. Gdy jego kroki ucichły wyszła ze swojej kryjówki i szybko pobiegła do kuchni. Skręciła w węższy korytarz. Claude na chwilę odwrócił głowę i zobaczył końcówki jej włosów. Może mu się zdawało?Wzruszył ramionami i poszedł do pokoju Shell, aby sprawdzić czy wszystko z nią w porządku.
                              ***
Ledwo co...na szczęście nie zerknął pod stół.
Wypiła szklankę wody oraz wzięła kilka gryzów bułki (moje śniadanie w pośpiechu). Wyszła tylnym wyjściem na dwór. Była rosa. Słońce odbijało się w kroplach wody. Pobiegła w głąb ogrodu. Nie zauważyła jak Claude patrzy na nią zza zasłony w jej pokoju. Postanowił trochę ją poobserwować.Nie chciał by zrobiła głupstwa. Cicho wyskoczył z balkonu i niesłyszalnym dla ludzkiego ucha biegiem ruszył za nią.Była w centrum labiryntu. Weszła na betonową posadzkę. Skoczyła na beton. Lekko się zapadł ukazując dziurkę na klucz. Na szyi nosiła złoty łańcuszkek i wisiał na nim mały kluczyk. Zdjęła wisior i włożyła klucz do dziurki. Przekręciła klucz w dziurce.Pojawiły się schody prowadzące pod ziemię. Claude wszystko to widział. Dziewczyna wyjeła klucz i zeszła schodami na dół. Demon ruszył za nią. Zdążył w porę, ponieważ schody już się zamykały i posadzka stawała się znowu normalna.Na ścianach świeciły się małe żarówki rzucając metaliczne światło. Znudziło jej się maszerowanie. Nacisnęła guzik w ścianie i schody znikł tworząc zjeżdżalnie. Zaczęła zjeżdżać. Claude stał na nogach i sunął. Hamował, aby nie dogonić Shell.W końcu trasa dobiegła końca.Musiała skoczył. Skoczyła i wylądowała na rękach.
-Lądowanie -zaliczone. -Obróciła się na nogi i skierowała się w głąb pomieszczenia.
Niezła jest.Tylko co to za miejsce? 
Włączyła światło.Ukazało się pomieszczenie z dziurami w ścianach,laserach w górnych rogach oraz innymi dziwnymi rzeczami. Na środku sali przy suficie było szklane pomieszczenie.Weszła tam po składanej drabinie.Był tu ogromny monitor oraz klawiatura. Włączyła ekran i ukazał się model 3D pomieszczenia oraz bronie i sposoby ataku przedmiotów, które były na sali. Wzięła sobie survival. 3 trafienia w Shell a koniec rozgrywki. Jako broń wybrała sobie łuk ze strzałami oraz Cresent Rose (wpisz sobie w Google i weź grafikę). Jako przeszkody ustawiła sobie wirtualne stwory Grim,lasery oraz Strzały Szybkości .Ustawiła sobie mgłę.Miała się pojawiać gdy pokona lasery oraz Strzały Szybkości.Nasicnęła ENTER rozpoczynając symulacje.Claude po cichu znalazł się w sali pod sufitem. Zeszła na dół. Rozpoczęła się rozgrywka. Z dziur w ścianach zaczęły wylatywać Strzały Szybkości. Robiła uniki.Po 20 minutach ostrzał znikł.Zobaczyła na ścianie łuk i strzały.Światło zgasło.Teraz tylko były lasery.Cała sala świeciła się czerwienią.A jeszcze laserowych kresek przybywało. Przechodziła pomiędzy lukami w kreskach.Zobaczyła jak w jej stronę zbliża się laser.Uniknęła go ale jej włosy dotknęły innego lasera. Nastał zwdojony atak broni.Cudem uniknęła czerwonego światła. Wzięła w swe ręce łuk i trafiła we wszystkie bronie które tworzyły czerwone kreski. Znowu było jasno. Usłyszała ryczenie stworów Grimm. Przygotowała się do ataku. Miała jeszcze 10 strzał. Nastawiła strzałę na łuk. Dzięki temu, że jest bardzo szybka unikała ciosów swoich przeciwników. Strzeliła. Trafiła. Zmarnowała wszystkie strzały na przeciwników. Rzuciła łukiem. Broń leciała jak boomerang.Trafiła w głowę stwora. Ten padł na ziemię i rozpadł się na piksele.Z jednej strony się cieszyła, ale potem zdała sobie sprawę,że zniszczyła łuk. Została otoczona. Czerwone ślepia potworów przerażały.Jednak ona nie trzęsła się jak galareta.Grimm ruszył w jej stronę. Jego białe pazury były bardzo ostre.Zablokowała jego atak chwytając potwora za łapy. Zaczęła się z nim siłować.Nie miała za bardzo siły i zaczęła przegrywać. Zagwizdała i Cresent Rose wylądowała między stworem a nią. Zanim chwyciła kosę zadrapano jej ramię. Została jej ostatnia szansa do zakończenia symulacji.Jedno ją zaskoczyło...a mianowicie nie było mgły. W sali pod sufitem Claude patrzył na główny komputer, który nadzorował pracę urządzeń w sali. Wyłączył mgłę, ponieważ uznał że będzie dla niej za trudno. Ona zaś przecinała kosą swych przeciwników. Jej włosy były już rozpuszczone. Dobrze jej szło. Tym razem nie została zadrapana, jednak potworów ściął jej długie włosy sięgające do połowy pleców swymi pazurami.Wszystko się zatrzymało i rozgrywka się zakończyła. Mężczyzna patrzył ze szklanej sali na młodą Phantomhive.Miał w oczach podziw i uznanie. Nie wiedział,że dziewczyna umie takie rzeczy i jeszcze bardziej go zaintrygowała.Zauważyła go. Teraz już nie mógł się schować ani wykręcić. Wiedział, że czeka go ochrzan. Znalazł się na dole czekając na skrzyczenie. Nie trzeba było długo czekać.
-Możesz mi wytłumaczyć co tutaj robisz?! -Była wściekła, ponieważ ją śledził.
-Poszedłem za tobą. -Mówił spokojnym głosem bez ani grama gniewu.
-Czyli mnie śledziłeś?! Szpiegowałeś mnie?! -Z każdym słowem coraz bardziej się denerwowała.
-Nie denerwuj się...przepraszam za to. -Starał się jakoś ją uspokoić.
-I co jeszcze powiesz?! Może też o tym zapomnisz jak wcześniej?!?! -Nie chciała się uspokoić. To już przeradzało się w kłótnie. Nic na ten temat nie powiedział. -Nic mi na to nie powiesz?! Powiem ci jedno :Myśl dwa razy zanim coś powiesz albo uczynisz!!! -Wyszła na powierzchnię. Cała trzęsła się ze złości.
W myślach przeklinała go. Zamknęła się w pokoju nie wypuszczając nikogo.













6 komentarzy:

  1. Yeah, kolejny rozdział z Klaudiuszem :D.
    Co do postu, ciekawą walkę miała panienka Shell.
    Dobry rozdział mistrzu, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panienka Shell jest łowczynią i musi trenować a pan Klaudiusz oberwał za bycie niją XD. Z tym ręcznikiem to miałam taki dopisek ale potem usunęłam go a brzmiał tak :Jej ręce się trzęsły i ręcznik mógł spaść w każdej chwili. Ale tak nie zrobiłam bo czytelnicy mieliby zboczone skojarzenia. Rozdział mi się zdaje że jakiś taki dłuższy. Co sądzisz o lemonkach tutaj? Pozdrawiam mistrzu gifów.

      Usuń
    2. Spoko, lemony mogą być, już zagłosowałem w ankiecie.
      Pozdrawiam mistrzu.

      Usuń
    3. Mam już pomysł do Claude'a i Shell. Aż za dużo przyznam szczerze ;)

      Usuń
  2. Ooo wspaniały rozdział z Shelly i Klaudiuszem <3 Początek był mega KAWAII <3 <3 Wicej całowania ! Nie potrzebnie Shel tak na niego naskoczyła :( Właśnie w jakim dzieje się to czasie ? A i piękne tło <3

    OdpowiedzUsuń
  3. A i superowa Inwokacja ! Ja niedawno zaliczałam i był mega stres ale już mam to za sobą ;)

    OdpowiedzUsuń