poniedziałek, 4 lipca 2016

ROZDZIAŁ XIX



                                                                                 ***
Nastał ranek.Godzina 6:00.W pokoju studenta zabrzmiał budzik.Wciąż dzwonił,a on nie miał zamiaru wstawać. Jednak ocknął się i podniósł głowę,która leżała na grubej książce.
Z grymasem na twarzy wyłączył budzik.Kolejny dzień...czas na kawę...Wyszedł z pokoju i udał się do kuchni. Zamarł w połowie drogi przez to co zobaczył. NIEMOŻLIWE.Ten widok sprawił,że nie mógł się otrząsnąć.Sid pobudka! Po kilku minutach wrócił do rzeczywistości...(a już chciałam obudzić.... Ehhh szkoda... Sid:Co ty tu robisz?! Pisz!!!)Jak zwykle każdego ranka zrobił sobie kawę
kawę...Ehhh...trzeba zabrać się za naukę... Z miną zbitego psa udał się do pokoju z parującym kubkiem kawy. Anatomia człowieka... Ahhh...trudne...No cóż... Trzeba zdać.

                                                                             ***
Pierwszy obudził się Sebastian.Światło przebijające się przez okna drażniło jego czerwone oczy.Otworzył oczy i pierwsze,co ujrzał to Rose.Dziewczyna wyglądała jak anioł.Nie chciał jej puścić ze swych objęć.Nie potrafił.Do pokoju wpadł Sid.
-Dzień dobry państwo Michaelis - Powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy
-Dużo takich tekstów? - powiedział Sebastian poirytowanym głosem
-Bardzo dużo- Dopiero się rozkręcał
Sebastian miał dość.
- Możesz się zamknąć? - wycedził przez zęby.
-No nie...zgubiłem klucz.
-To masz problem.
- Nie to ty masz problem. Mi to nie przeszkadza.
-YYY Jaki problem?
- ....Mniejsza z tym...  już wam nie przeszkadzam... tylko żeby z tego dzieci nie było - puścił oczko i poszedł na górę.
- Jeszcze za wcześnie.-był zdenerwowany.(To się urządziłeś Seba ;)).
Gdy tak patrzył na śpiącą twarz Rose przypomniały mu się wydarzenia z minionego dnia...jego wyznanie...bicie serca...wyraz twarzy...smak ust Rose... (Seba...bo zaraz jeszcze mi się tu Rozkojarzysz*face plam *).Po 10 minutach dziewczyna zaczęła się budzić.
-Dzień dobry śpiącą królewno.-Sebastian posłał jej uśmiech.
-.....dzień dobry... -Po chwili dotarło do niej co powiedział.-Ja śpiącą królewną?
-Tak-uśmiechnął się jak kot z Chesire.
-A ty śpiący królewicz.-oddała mu.
-Może mnie jeszcze obudzisz?
-Nie chcę.-Dziewczyna pokazała mu język jak małe dziecko.Potem obydwoje wybucjnęli śmiechem.
-Hahahaha....Wybacz,ale mam zaraz trening z Sidem.
-Yhy...potem pogadamy.

                                    ***
-No nareszcie Claude...Już myślałam,że się nie zjawisz.-Dziewczyna oswobodzona z łańcuchów lodu ocierała nadgarstki.
-Wybacz mi, że czekałaś,ale sama wiesz jak ciężko przechytrzyć strażników.
-Dobra...Jak postępy?-Shirley musiała pozbyć się najpierw słabszych sprzymierzeńców Sebastiana zanim dotrze do niego. Miała na myśli Rose,Sida,Williama T.Spearsa i Ghazana.Oni tylko jej przeszkadzali...byli jak pszczoły, które czasem żądlą.
-Wracamy do rezydencji. -Shelly Phantomhive.Daleka potomkini Ciela Phantomhive'a mało znana dziewczyna.Gdy poznała historię swojego przodka(Ciela) zaciekawił ją jego lokaj.Hrabia zmarł mając zaledwie 18 lat.Nikt nie znalazł jego ciała.W dniu śmierci również jego lokaj znikł.Wiedziała tylko jak się nazywał -Sebastian Michaelis.Spotykając pajęczego kamerdynera dowiedziała się prawdy...Dusza jego przodka została pożarta przez jego sługę!Musi się zemścić za to, co zrobił!Zrobić to może z pomocą Claude'a.W sumie Claude od dawna tak się nie bawił.Cieszył się z celu Shelly i szczerze mówiąc sam by tak zrobił.
-Jak sobie życzysz. -Wziął dziewczynę na ręce i szybkim biegiem udał się do posiadłości Phantomhive.Przez szybkie tempo biegu demona złapała się kurczowo za jego szyję.Ten w zapłatę mocniej ją trzymał.Nie chciał by coś się jej stało.Choć nie zawarł z Shelly kontraktu to uznawał ją za swą panią.Dlaczego? On sam tylko wie.Zwolnił już.Teraz szedł spokojnym krokiem.Słyszał swój oddech.Bardzo dziwne.Czyżby dziewczyna się udusiła?!Jednak mylił się.Ona spała.Ten widok był słodki. Odgarnął z jej oczu włosy i pozwolił jej spać.W rezydencji nikt nie pracował,ponieważ Shirley dawała sobie radę sama.Nie potrzebowała pomocy.Weszli do środka. Panował mrok i cisza.Znał drogę do jej pokoju chociaż nigdy tu nie służył.Ostrożnie jakby była z porcelany położył na łóżku.Zasłonił okna.
-.....Claude.... -Dziewczyna uchyliła oczy.
-Słucham? -Podszedł do niej.
-....Zostań..... Proszę....
-Dobrze....zostanę-usiadł na krześle przy łóżku. Patrzył cały czas na jej śpiącą twarz.Czy aby się zakochał?A może to złudzenie...chwilowa słabość?


5 komentarzy:

  1. Zakochany Claudisz, to by było ciekawe :D.
    Nie mogę się doczekać kolejne postu.
    Pozdrawiam mistrzu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz planowałam dać kiss ale jeszcze za wcześnie. Jednak nie mam zamiaru ich na razie rozdzielić. Czekaj mistrzu i pozdrawiam mistrza serdecznie

      Usuń
  2. No ciekawe ciekawe... .
    Z nadzieją czekam na next. Pozdrawiam.
    PS. A i jeszcze jedno... z Polsata awansujesz na TVN bo coś za długo te reklamy idą w porównaniu do filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejcia :) Oj kochana warto było czekać na ten rozdział <3 <3 O maju zakochany Sebastian i zakochany Claude to mi się mega podoba <3 <3 Szkoda, że nie było pocałunku <3 A twoje myśli zawsze mnie rozbawiają :) Shirley to szalona dziewczyna :D Ale fajnie nazwała swoich wrogów - pszczoły, które co nieraz ukąszą <3 A teraz czekam na nexta !!! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą jeszcze takie chwile z pocałunkami. Moje myśli to rozbawiają wszystkich nawet mnie. Shirley jest trochę upodobaniona do mnie...też jestem szalona.A z tymi wrogami...pisałam to wtedy gdy mnie pszczoła ugryzło.Wyczekuj nexta i też pozdrawiam.

      Usuń