niedziela, 19 czerwca 2016

ROZDZIAŁ XVII

Dzisiaj bez żadnych moich moich monologów.Hihihi czytajcie.



                                          ***
Minęły już 3 godziny od zniknięcia chłopaków.To zaczynało być niepokojące dla Rose...a co jeśli zostali napadnięci przez stwory ciemności? A co jeśli oni nie żyją?NIE...TO NIEMOŻLIWE... Szybko ocknęła się z tych nieprawdziwych myśli.Udała się na arenę ale nikogo tam nie było...Powiało wiatr i zobaczyła co się działo wcześniej.Walczyli...potem zobaczyła ogień...Kiedy żywioł znikł,oni również znikł.Gdzie oni są?Otworzyła portal i wskoczyła do niego,tym samym w jej sercu zagościł strach,że nie zobaczy więcej maga ognia...chyba go kocha... A może to złudzenie... Nie ważne... Zaraz będzie lądowanie...

                            ***
-SEBASTIAN!!! TY CIUMO(ĆMO SID ĆMO!Sid:Cicho Polsacie...)
-Nie moja wina,że mnie zmusiłeś do ataku!!!
Można powiedzieć że jednocześnie spadali i lecieli.
-Dokąd my lecimy?(Seba wytworzyłeś portal i nie wiesz gdzie lecisz?Zaraz dam tobie mundurek.. Seba:Pierwszy raz to zrobiłem!I pisz dalej Polsacie, bo ludzie są zaciekawieni).Ale w końcu ich tempo loto-spadania przyspieszyło.Za chwilę mogli mieć twarde lądowanie i tak było...
-Ała...-Sebastian upadł na plecy,natomiast mag wody spodziewał się takiego obrotu spraw i przygotował się na taką ewentualność.
-Gratuluję wybrania miejsca lądowania... Lepiej być nie mogło...-Znajdowali się na dachu domu...(dum...dum...dum Seba i Sid:PISZ TY POLSACIE!!!)...Ghazana.
-Znasz to miejsce?! -Pierwszy raz był w takim miejscu.
-...tak...Poza tym musisz porozmawiać z osobą, która tu mieszka.
-Kto to jest? -Jeśli to miał być jakiś zły człowiek to wolał już przygotować się do walki.Sid zauważył jego minę.
-Nie bój się... To jest dobry człowiek... -Zeszli z dachu.Następnie skierowali się do drzwi i zapukała koładką.Po kilku sekundach drzwi otworzył Ghazan.
-A jednak przyprowadziłeś go...-Mag ziemi już myślał,że nigdy nie porozmawia z Sebastianem...jednak się pomylił.
-Tak...Kiedy będziecie rozmawiać ja będę w mieście... Mam kilka spraw...Sebastian jak skończysz rozmowę z Ghazanem idź na główny plac i czekaj tam na mnie... Jak zobaczysz Rose to możesz z nią wrócić...Do zobaczenia. -Zostawił maga ognia i ziemi samych.
-Zapraszam...-Otworzył drzwi wpuszczając do środka Sebastiana.

                               ***
Znaleźli się w salonie. Usiedli w fotelach naprzeciwko siebie.
-W takim razie... Najpierw się przedstawię Ghazan-mag ziemi i ławy...
-Sebastian Michaeils....... Mag ognia.
-Czyżbyś się wahał?
-Sam nie wiem... Jeszcze nie mogę do tego przywyknąć...
-A za kogo się uważałeś?Może ktoś ciebie zmusił do postrzegania siebie w inny sposób?
-Mieli mnie za demona...już od małego tak siebie postrzegałem...inni też tak uważali...Ale pewnego dnia to się zmieniło... Rosaline May mi to udowodniła...
-Mylili się... Każdy ma swoje zdanie to prawda...Ale to może być tylko ich wymysł...ważne co myślisz ty i osoby,które uważasz za ważne w swoim życiu... Zaufaj Rose...ona wie co robi... Zawsze chce dobrze...
-Dobrze...A czy są inni magowie ognia?
-Muszę cię zasmucić,ale nie ma niestety... Jesteś pierwszym magiem ognia od 1000 lat...
-Słucham?!
-Dobrze słyszałeś...ja jestem pierwszym magiem ławy...kilka lat temu to odkryłem...mimo iż ty jesteś jedyny to czyni cię wyjątkowym...ja również byłem zdziwiony faktem,że potrafię tkać ławę...
-Co mam zrobić?
-Uczyć się magii ognia póki się nie nauczysz do końca...Nie będzie to łatwe, ale na pewno dasz radę...Idź do Biblioteki Żywiołów...tam są księgi i zwoje magii ognia...
-A gdzie ona się znajduje?
-Tam gdzie przecinają się 4 kontynenty...
-Rozumiem... A dlaczego jestem jedynym magiem ognia od bardzo dawna?
-Bardzo dawno temu wybuchła wojna między magami 4 żywiołów.Niestety przypadło to na czas zimy...magowie ognia nie chcieli walczyć i ich zamordowano...wszyscy zginęli, a ich kultura i obyczaje zapomniane,księgi spalone...tylko ocalały te z biblioteki.
-To straszne...
-Dlatego nie zapominaj kim jesteś... Przywróć dobre imię magom ognia...
Idź już...
-Dziękuję za rozmowę... I obiecuję że to zrobię...
Udał się na plac i czekał na Sida.
Po kilku minutach wrócili do domu.
Nadszedł wieczór,a Rose nie pojawiła się... Coś tu nie pasuje.Gdzie jest Rose?Co z nią się stało?Nikt tego nie wie oprócz niej samej.








2 komentarze:

  1. Oj niemożliwe ja pierwsza pisze komentarz? To tak dlaczego nie był dłuższy a twoje myśli są bardzo zabawne <3 a i świetny rozdział <3 kiedy pokażesz wszystkie postacie ? Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń