Z góry przepraszam za nieobecność ale no wiecie szkoła...i takie tam sprawy..Ale z góry dziękuję za przekroczenie 1000 wyświetleń..Jesteście wspaniali...mało powiedziane THE BEST FOREVER!!!
***
Pobył jeszcze przez chwilę na zewnątrz,ale wrócił ze względu na zimny wiatr.Wciąż nie mógł w to uwierzyć co usłyszał od dziewczyny...to było niezgodne z prawdą...chociaż w sumie to się mylił...był już wolny.Mógł w końcu normalnie żyć tak jak inni.Cieszył się z tego.Zasnął.
***
-POBUDKA ŚPIĄCA KRÓLEWNO!!!-Sid jak zwykle sarkastyczny(no pewnie i to lubię ^^)
-.....Pięć minut...-Sebastian oczywiście zaczął marudzić,ale w końcu po ponownym zawołaniu przetarł oczy i wstał.
-...jak się ogarniesz i zjesz śniadanie to proszę na dwór...masz jakieś 30 minut...-Po chwili czarodziej znikł.Pierwsze co zrobił Sebastian to podszedł do szafy i się przebrał,potem zerknął do lustra...to co w nim zobaczył kompletnie go dobiło.Jego czarne włosy były tak potargane jakby całą noc stał na tym wietrze(masakra Seba...gdzie ty masz grzebień no?!*face plam*)Poszukał grzebienia i w końcu go znalazł,ale to szukanie zajęło mu dobre 15 minut.Zostało mu mniej więcej 10 minut.Zszedł do jadalni.Na szybko wypił kawę na pusty żołądek(urwanie głowy z nim...Zjedz coś bo zasłabniesz ty idioto!!ŻARTUJE)W sam raz zdążył...na zegarze wybiła 6:30.
***
-Po co tu przyszedłem?..wiesz...chce mi się spać...-Sebastian był jeszcze senny.
-Później pójdziesz spać..na razie praktyka...-Sid już widział jaki z tego ubaw będzie.
-Nie odpowiedziałeś na moje pytanie....-ziewnął ognisty(czarodziej ognia,czyli Sebastian...a wodnisty to Sid)
-Odpowiedziałem..czas na ćwiczenia...-zaczął wodnisty udawać nauczyciela.
-A nie ma jakiejś szkoły czy co?-ognisty nie chciał by uczył go Sid.
-Jest,ale nie ma dla magów ognia...jesteś jedyny od ponad 1000 lat...Niezwykłe prawda?-Sydney nie zazdrościł mu umiejętności..(zaraz pewnie będzie zachowywał się jak jakiś sadysta waląc w Sebę wodą..mam rację wodnisty czy nie?)
-No dobra..przejdźmy do tych ćwiczeń...-uznał Sebastian,że im szybciej się to skończy tym szybciej odpocznie.Rose przeniosła ich na arenę.Była pusta,ponieważ służyła do ćwiczeń,a nie do pokazów walk jak to np.było w starożytnym Rzymie.Wokół był arsenał różnych broni..były nawet takie,które Sebastian po raz pierwszy widział.
-Niespodzianka!!!-wodnisty rzucił w stronę ognistego czymś w rodzaju strzał,ale były ona znacznie mniejsze.
-Sid..uważaj trochę-skarciła go Rose.
-Oj tam Oj tam...ale unik zrobił...to najważniejsze...-nauczyciel jak zwykle udowadnia,że ma rację.
-Może na przyszłość mnie ostrzegaj co?!-był zdenerwowany tym,że go tak zaatakowano.
-A przeciwnik będzie pytał się ciebie o zdanie?-to było pytanie retoryczne..Sebastian znał na nie odpowiedź.Sięgnął po to co mu wpadło do ręki i zaczął atakować....szybko tracił siły,bo nie używał magii a ona była czymś w rodzaju takiego''powera".
-Ktoś tu się poddaje?-spytał sarkastycznie nauczyciel.
-....nie....-uczeń ciężko dyszał,ale nie miał zamiaru się poddać.
Z każdą chwilą dziewczyna miała dosyć tej walki...to nie były ćwiczenia tylko prowokacja...chciała normalnie wejść na arenę i pomóc dla Sebastiana,ale przypomniała sobie,że sama musiała przez to przechodzić....wstrzymała się.
Widać było gołym okiem,że Sydney jest bardziej doświadczony w walce.Ale coś się stało....Zamiast normalnego Sebastiana ujrzał przed sobą jego wersję tylko,że w ogniu na dodatek palił się i nie gasł...
-Zapowiada się ciekawie...-po tych słowach sam zmienił się w swoją wodną wersję i przyjął pozycje do ataku.Zanim dało się zorientować walka przybrała na sile.Ataki były bardziej silniejsze i precyzyjne...natomiast uniki bardziej szybsze i wykonywane z taką szybkością,że po sekundzie można było nie odnaleźć przeciwnika na polu walki.Ich bronie również ogarnęły te ich przemiany...miecz w ręku ognistego tak się żarzył(nie wiem czy dobrze napisane) i biło od niego gorąco...natomiast u wodnistego było odwrotnie...był blady i bił od niego chłód...Gdy miecze zderzyły się ostrzami nastąpił huk.Walczący przybrali swe normalne formy tak samo jak ich arsenał.
Uczeń ciężko oddychał...
-Doskonała walka...na dzisiaj już starczy...masz wolne-wodnisty chciał jeszcze walczyć,ale się wstrzymał widząc spojrzenie dziewczyny,która to wszystko obserwowała.Bez słowa pomogła wstać dla Sebastiana i przeniosła siebie wraz z chłopakami do wioski czarodzieji- tam gdzie obecnie zamieszkiwali.
-Za chwilę pójdziesz spać...-uspokajała zmęczonego Sebastiana.
-...dobrze...-był zmęczony tą walką.
Sydney poszedł w kierunku głównego rynku miał tam pewną sprawę do załatwienia...chodziło o Sebastiana(następny rozdział).
***
Gdy byli już w domu Sebastian od razu skierował się do swego pokoju i padł na łóżko zasypiając.Dziewczyna nudząc się zaczęła czytać księgę o magii powietrza..były tam zaawansowane techniki...typu latanie bez użycia lotni...takie rzeczy były bardzo rzadkie wśród magów powietrza...Kto wie?Może w przyszłości czegoś takiego się nauczy?
Rozdział dobry, ciekawy....tylko czemu tak krótko ?! Proszę Cię żeby następny był dodany w miarę szybko nasz Polsacie ;)
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Może się posłucham...ale to już moja wola
UsuńYeah ! Rozdział jest rewelacyjny i ciekawy chcę więcej walk pomiędzy Sebciem a Sidem i mam nadzieję, że Sebcio wygra <3 Czekam na kolejny post :) Pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuńDzięki za to...postaram się jeszcze coś takiego dodać :)
UsuńCiekawe i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńCo jest ciekawe mistrzu?...chciałabym się tego dowiedzieć co cie tak zaciekawiło
UsuńMistrzu,walka zawarta w twoim opowiadaniu jest ciekawa.
UsuńCiesze się widząc co napisałeś mistrzu na ten temat i możesz być pewien,że jeszcze będzie dużo scen z walkami.
UsuńSuper mistrzu,bo wiesz ja lubię jak w anime walczą mistrzu i cieszę się,że będzie tego jeszcze dużo scen w twoim opowiadaniu,mistrzu.
UsuńIle tych mistrzu tam napisałeś mistrzu?...bo ja już tylko widzę słowa mistrzu XD
Usuń