piątek, 26 lutego 2016

ROZDZIAŁ I

Krótko od Shirley:ahh ten tydzień....tyle się dzieje.Jestem wykończona!2 sprawdziany i 5 karkówek POMOCY!!!!Dobra,dobra ale nie pisze tu moich przeżyć w realu(tylko się wstydze XD) tak czy inaczej wena mnie nie opuszcza w zeszyciku dobiłam już XIII rodziału BRAWO DLA MNIE!Miłego czytanka.Można zostawić komentarz jak chcesz               
                                                                           
                                                                     ***
Ranek...Kolejny normalny dzień.Otworzył oczy.Był w swoim pokoju.
-..Moja głowa...-przed jego oczami zawirowały wydarzenia z minionego wieczoru.Jego myśli,uczucia,czyny,emocje,dosłownie wszystko.Sięgnął po książkę,którą czytał.Opowiadała ona o dwóch duszach walczących o zapanowanie nad człowiekiem.Po przeczytaniu kilku rozdziałów usłyszał jak w pokoju obok Shelly wstała.Zszedł do kuchni i poszedł szykować śniadanie.Shelly już przyszła.
-Kawa czy herbata?-spytał się Sebastian.
-Herbata.-odpowiedziała.
Gdy czajnik się zagotował,a herbata zaparzona usiedli do stołu i degustowali płyn.
Jest niesamowity..Wkrótce się dowie czym naprawdę jest,a wtedy nie ucieknie ode mnie...-myślała dziewczyna popijając herbatę z uśmiechem na twarzy.
Dziwne..czuję,że coś mam na plecach..-pomyślał nasz bohater.Już chciał sprawdzić,lecz Shirley go powstrzymała mówiąc:
-Czekaj...ja sprawdzę-Podeszła do jego pleców.-Kurcze jeszcze się dowie!Przyjęła złowrogi wyraz twarzy.-Nic tam nie ma.Możesz być spokojny-powiedziała.
Po wypiciu herbaty demon(Sebastian) zaproponował wyjście na spacer,a potem na spotkanie z Sydney-koleżanką Shelly.
-Dobry pomysł-odpowiedziała zadowolona.
Ubrali się i wyszli z domu.

                                                                        ***
Droga do domu Sydney była krótka.Stali przed jednopiętrowym domem koloru kremowego(jak mój widzicie).Zadzwonili.
Drzwi otworzyła im 19-letnia dziewczyna o zielonych oczach i rudych kręconych włosach sięgających do ramion oraz jasnej cerze.
-O..cześć wam!-przywitała się z nimi i wpuściła do środka.Gdy weszli do salonu Sebastian stanął jak wryty.
-Sebastian..Co jest?-spytała Shelly.Po chwili zorientowała się czemu tak się zachowuje.W salonie na kanapie siedział drugi chłopak w tym samym wieku,co Sebastian.Miał na nosie okulary,A na jego twarzy nie malowały się żadne uczucia.
-A tak się zastanawiałem jaka dusza tu się przypałęta.Szczerze nie myślałem,że w takim towarzystwie...-mówiąc ostanie zdanie spojrzał na Sebastiana.
-Przepraszam,że nie powiedziałam wam o Williamie(Jeśli nie wiesz kto to jest to przeczytaj:William T.Spears).
-Nie szkodzi.-odpowiedział Shirley.-Miło mi cię poznać Williamie.
-Mnie też...Shelly Phantomhive -odpowiedział bezuczuciowo.
Kosiarz spojrzał na demona innym wzrokiem niż dotychczas.
No proszę...Mamy kolejny problem-pomyślał.
-Co?-spytał Sebastian patrząc na Willa.
-Nic...-odwrócił wzrok.
Sebastian westchnął
-Jeśli masz jakiś problem to go załatw!-powiedział Żniwiarz.
-Bardzo chętnie!-krzyknął,ubrał się i wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
-Sebastian!-Shelly już chciała pójść za nim lecz William ją powstrzymał.
-Zostaw go...Musi pobyć sam.
-...Niech będzie...-w końcu uległa.
Zmienia się.W końcu dowie się,że nie jest demonem-pomyślał Will.
Sydney podeszła do Kosiarza i mu coś szepnęła na ucho
-Dobrze...Za godzinę...W tym czasie pogadamy z Shelly niech się uspokoi.Potem odstawisz ją do domu,a ja pójdę poszukać pasożyta(według Żniwiarzy określenie demona)-wszystko mówił szeptem tak ,aby Shelly niczego nie słyszała.Gdy minęło 30 minut Will wstał.
-Muszę o czymś pogadać z Sebastianem.Wybaczcie mi..,-wyszedł z domu i rozpoczął poszukiwanie pasożyta.
Będzie to ciekawa rozmowa...Nie możesz się już doczekać prawda Sebastianie?

2 komentarze: